Arai RX-7 – dlaczego wybrałem ten kask na pierwszą jazdę?

Opublikowany

Od pewnego czasu zafascynowałem się wyczynową jazdą na motocyklach. Dawno już nie jeździłem, w dodatku te zamierzchłe dla mnie czasy to były tylko zwykłe przejażdżki, ale postanowiłem spróbować, choć w moim wieku nie marzę już o żadnej karierze ;-) Szaleństwem z mojej strony było kupienie Arai RX-7 jako swojego pierwszego kasku, szczególnie ze względu na wysoką cenę, ale nie żałuję mojej decyzji. Już pierwsze kilometry w Arai’u na głowie pozwoliły mi poczuć się wygodnie, paradoksalnie tak, jakbym wcale nie miał go na głowie. Jeszcze zanim miałem przyjemność wsiąść na mój motocykl, poczułem lekkość i poręczność tego kasku. Jego wyważenie i wyściółka sprawiają, że wcale nie ciąży on na karku, co wpływa dodatnio na komfort jazdy. Dopasowanie też jest niczego sobie, czuję się, jakby RX-7 był stworzony wprost dla mnie, nic nie uwiera mnie w uszy, wszystko „styka”. Wspominałem już o cenie, która może być pewną przeszkodą i minusem, ale pierwszorzędna jakość wykonania, staranność i najlepsze materiały wykorzystane przy tworzeniu kasku same się usprawiedliwiają, taki kask wyczynowy po prostu jest tyle wart. Gdy po raz pierwszy zetknąłem się z nim, już w jeździe, tym co zauważyłem, a raczej usłyszałem na początku był ogromny hałas, zaczynający się już nawet przy 60 km/h. Szumiało jak podczas silnego sztormu, a ja po jednej przejażdżce myślałem, że ogłuchnę. Jednak tego można było się spodziewać, ponieważ w końcu jest to kask sportowy. Musiałem po prostu zaopatrzyć się zatyczki do uszu, które skutecznie zniwelowały poziom głośności. Poza tym, czuję różnicę w natężeniu hałasu między jazdą na torze, a zwykłym asfalcie. W zamian za nadmiar decybeli można zaś zyskać wiele. Wentylacja i aerodynamika w Arai’u są nieporównywalne z czymkolwiek innym. Raz, gdy miałem okazję rozpędzić się do 300 km/h, wcale nie czułem najmniejszego drgnięcia głowy, a po całym treningu nie byłem nawet trochę spocony. Kształt kasku sprawdza się doskonale przy największych prędkościach, zapewniając pewność i stabilność podczas różnych ewolucji. W przypadku wentylacji ilość wlotów jest duża, chyba nie spotykana w żadnym innym kasku, zapewniająca zaawansowaną kontrolę nawiewu, poprzez regulowane wloty zarówno na brodzie, jak i na górze kasku. Sam kask wykonany jest z mocnego poliwęglanu, a szybka dodatkowo jest jeszcze wzmocniona. W testach wytrzymałości wypada naprawdę nieźle, więc, co oczywiste, sprawdza się także w praktyce, to po prostu kolejny przykład tego, że cena=jakość. Szybka oczywiście posiada Pinlocka z antyfogiem i jest bardzo odporna na zarysowania. W dodatku filtruje promieniowanie UV, a razem z blendą skutecznie pozwala na jazdę pod słońce, nie jest ani za jasno, ani za ciemno. Konkludując, mimo że nie mam obecnie porównania, to Arai RX-7 naprawdę uważam za najlepszy. Jego cena w stosunku do jakości to istna gratka, za konkretne pieniądze otrzymujemy bardzo solidne wykonanie, przekładające się na stałe bezpieczeństwo. Zdecydowanie polecam ten model, szczególnie jeśli to ma być Twój pierwszy kask, bo nie będziesz już potrzebował innego.

Autor