W ostatnich dniach cztery osoby w podeszłym wieku padły ofiarą telefonicznych oszustów. Rozmówcy budzili poczucie nagłości i odwoływali się do relacji rodzinnych lub autorytetu służb. W efekcie seniorki i senior przekazali gotówkę i biżuterię, co łącznie dało stratę przekraczającą sto osiemdziesiąt tysięcy złotych.
Jak działali oszuści?
W każdym przypadku przestępcy tworzyli scenariusz wymagający natychmiastowej reakcji. Jeden rozmówca przedstawił się jako syn i w ten sposób przekonał 86‑latkę do przekazania 100 000 zł. Inny, podający się za policjanta, nakłonił 88‑letnią mieszkankę Wrocławia do przekazania 12 000 zł. 90‑letni mężczyzna oddał ponad 16 000 zł oraz złotą biżuterię; łączna wartość jego strat wyniosła około 20 000 zł. Kolejna seniorka, po rozmowie telefonicznej o rzekomej śmierci córki, przekazała oszustom 50 000 zł przy drzwiach mieszkania.
Co łączy opisane przypadki?
Sprawcy stosowali wspólne techniki: wywoływali panikę, podawali się za bliskich lub osoby posiadające władzę i naciskali na szybkie przekazanie pieniędzy. W kilku sytuacjach ofiary nie miały czasu na sprawdzenie informacji ani skonsultowanie się z rodziną. Pojawienie się osoby po odbiór gotówki lub przekazanie środków na miejscu ułatwiało sprawcom ucieczkę z łupem.
Jak postępować w podobnych sytuacjach?
W sytuacji, gdy telefoniczny rozmówca informuje o wypadku, chorobie lub zatrzymaniu bliskiej osoby i prosi o pieniądze, zalecane jest rozłączenie się i skontaktowanie bezpośrednio z rodziną w celu potwierdzenia informacji. Kolejnym krokiem jest zawiadomienie policji o próbie oszustwa. Jedna zasada często przypominana przez służby brzmi: żadnych pieniędzy po telefonicznej prośbie bez uprzedniego potwierdzenia ze strony rodziny.
Do przekazania gotówki dochodziło zarówno przez odbiór przy drzwiach mieszkania, jak i przekazanie osoby podstawionej pod wskazany adres. Suma strat wynikających z opisanych zdarzeń przekracza 180 000 zł.