W czerwcu w Garbcach pod Żmigrodem rodziny dwóch zmarłych kobiet odkryły, że w krematorium doszło do zamiany zwłok. Sprawa dotyczy usług świadczonych przez Zakład Pogrzebowy Litwinowicz, którego właściciel to Grzegorz Litwinowicz. Jeden z synów rozpoznał, że w trumnie leży inna osoba niż jego matka, choć ubrania były te, które wcześniej przekazał zakładowi.
Jak doszło do zamiany ciał?
Syn jednej ze zmarłych, pan Maciej, przyjechał do krematorium, aby pożegnać matkę, i stwierdził, że w trumnie znajduje się ciało innej kobiety. Pracownik zakładu przekonywał rodzinę, że wygląd ciała może się zmieniać po śmierci, ale blizna po cesarskim cięciu i ślad po żywieniu dojelitowym, których oczekiwał syn, były nieobecne. Pan Maciej skontaktował się z rodziną kobiety, której pogrzeb odbył się kilka dni wcześniej; jej córka rozpoznała w trumnie swoją matkę.
Jakie działania podjęły organy i instytucje?
Prokuratura Rejonowa w Trzebnicy wszczęła postępowanie w sprawie znieważenia zwłok na podstawie art. 262 par. 1 Kodeksu karnego. Rzecznik prokuratury, prok. Jakub Dłubacz, potwierdził prowadzenie sprawy i poinformował, że na tym etapie nie postawiono nikomu zarzutów. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Trzebnicy rozpoczęła czynności wyjaśniające i stwierdziła naruszenie przepisów przez zakład pogrzebowy.
Co ustalono w kwestii ekshumacji i praktyk zakładu?
Właściciel zakładu poinformował rodziny o planowanej ekshumacji urny i twierdził, że posiadał zgody telefoniczne od prokuratury i dyrektora sanepidu. Prokuratura podała, że ekshumacja odbyła się bez wymaganych zezwoleń. Syn jednej z poszkodowanych zwrócił uwagę, że urna została zakopana na płytką głębokość — według jego relacji na głębokość szpadla zamiast wymaganego minimum 90 centymetrów. Po tym zdarzeniu szpital w Trzebnicy zakończył współpracę z zakładem Litwinowicz.
Właściciel wyjaśnił, że personel dopuścił do sytuacji, w której rodzina sama ubierała ciało i że w trakcie tych czynności zerwano znacznik identyfikacyjny. Rodziny obu zmarłych relacjonowały, że pracownik zakładu początkowo odmawiał przyjęcia, że doszło do pomyłki. Rodzina jednego z pogrzebów zgłaszała wcześniej inne zastrzeżenia wobec praktyk tej firmy, a sanepid potwierdził naruszenia przepisów, nie nakładając jednak surowych sankcji.
Pan Maciej wyraził wątpliwość, czy badania laboratoryjne mogą potwierdzić tożsamość prochów, ponieważ — jak stwierdził — kremacja powoduje całkowite zniszczenie DNA. Prokuratura i sanepid prowadzą własne czynności wyjaśniające; decyzje procesowe mają zapaść po zgromadzeniu materiału dowodowego.